Kategorie: Wszystkie | ekranizacje | krótko o... | pokazy DKFu | szerzej o...
RSS
poniedziałek, 23 maja 2011
DKF - Żelazna wyspa

26 majao godz. 20.00 w gliwickim Kinie Amok mieszczącym się przy ul. Dolnych Wałów 3 będzie miał miejsce pokaz DKF filmu:

Żelazna Wyspa

ŻELAZNA WYSPA (Jazireh Ahani / Iron Island)
reż. Mohammad Rasoulof, Iran 2005, 90 min.

wprowadzenie: Michał Centkowski
...
Zwiastun MFF Ars Independent Katowice
Od 14 do 19 czerwca 2011 roku, za sprawą pierwszej edycji Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Ars Independent Katowice, stolica Górnego Śląska stanie się Mekką dla wszystkich miłośników ambitnego kina. Festiwal ma na celu prezentację polskiej publiczności najlepszych filmów niezależnych z całego globu, nieobecnych w regularnej dystrybucji kinowej w naszym kraju. Aby poczuć przedsmak tego wydarzenia DKF w Gliwicach wspólnie z organizatorami Festiwalu zaprasza na specjalny pokaz filmu „Żelazna wyspa” w reż. Mohammada Rasoulofa, irańskiego twórcy skazanego w grudniu ubiegłego roku wspólnie z Jafarem Panahi, reżyserem, którego retrospektywa uświetni festiwal Ars Independent, na 6 lat pozbawienia wolności za działalność antyrządową.

„Żelazna wyspa” to przejmująca, poetycka opowieść o bezdomnych uchodźcach, mieszkających w tonącym, przerdzewiałym tankowcu, zakotwiczonym u południowego wybrzeża Iranu. Filmowa historia ludzi poddających się despotycznej władzy kapitana statku w ujęciu irańskiego reżysera urasta do rangi metafory społeczeństwa poddanego dyktaturze.

Obraz prezentowany był na najważniejszych festiwalach filmowych świata, m.in. w Toronto i prestiżowej sekcji Quinzaine des Réalisateurs festiwalu w Cannes. W Polsce film Rasoulofa oglądać można było jedynie podczas 21. Warszawskiego MFF.

A więcej o samym MFF Ars Independent Katowice na stronie: www.arsindependent.pl
Pokaz będzie towarzyszyć także imprezie Halo!gen, która odbędzie się w dniach 27-28.05.2011 r. w Starej Fabryce Drutu w Gliwicach. Więcej na http://fabrykadrutu.org.pl/


Cena biletów - 7 zł

Serdecznie zapraszamy

autorem plakatu jest Adrian Hajda

wtorek, 19 kwietnia 2011
Już w czwartek pokaz DKF.doc "Niedokończony film"

A tu "nasz" plakat wykonany przez Adriana Hajdę:

DKF.doc "Niedokończony film" - Adrian Hajda

Pamiętajcie!

"Niedokończony film", czwartek 21 kwietnia, godz. 20.00, Kino Amok, Gliwice.

piątek, 15 kwietnia 2011
Fighter

"Fighter" w reżyserii Davida O'Russella to kolejny film o boksie. Jakoś tak się dzieje, że to najczęściej filmy o tej dyscyplinie i zajmujących się nią ludziach są najciekawsze z całej linii filmów sportowych. No bo kto wymieni od ręki kilka naprawdę dobrych obrazów o piłce nożnej, łyżwiarstwie czy siatkówce? A w przypadku pięściarstwa od razu przychodzą do głowy takie tytuły jak "Rocky", "Za wszelką cenę" czy "Wściekły byk". "Fighter" to kolejny kawałek solidnego kina gdzieś orbitujacy wokół boksu. Choć jak nietrudno się domyślić sport jest tu punktem wyjścia do opowieści o zupełnie czym innym.

 

Fighter

Głównymi bohaterami tego opartego na faktach filmu są dwaj przyrodni bracia Dicky Eklund i Micky Ward. Starszy Dicky (Christian Bale), kiedyś miał szansę na wielką karierę jednak zaprzepaścił ją głównie przez narkotyki i ogólnie "beztroski" styl życia. Młodszy Micky (Mark Wahlberg) wciąż boksuje i cały czas czeka na swoje pięć minut. Obaj wywodzą się z biednej dzielnicy w Lowell. Czyli generalnie prawdziwa historia ma podobny punkt wyjścia jak inne filmy o boksie. Zawodnik z nizin społecznych, dzięki talentowi, determinacji i morderczym treningom ma szansę na sukces. Tylko, że "Fighter" szybko z filmu o sporcie zmienia się w dramat o dysfunkcjonalnej rodzinie. Micky bowiem oprócz zmagań pomiędzy linami musi sobie jeszcze poradzić z raczej utrudniającymi życie najbliższymi krewnymi, którzy we wszystko wtykają nos i ze "zmiennym szczęściem" kierują karierą boksera. Wiecznie "przyspieszony" braciszek, matka choleryczka (Melissa Leo) czy niezliczone siostry stają sie garbem, który musi dźwigać Micky. Jedynym normalnym wydaje się być ojciec boksera, który próbuje rzeczywiście pomóc chłopakowi. Ale to dopiero znajomość z kelnerką Charlene (Amy Adams) jest punktem zwrotnym, który powoduje, że Micky bierze sprawy w swoje ręce. Nie da się ukryć, że ułatwił to również kolejny pobyt Dicky'ego w zakładzie karnym. Co dzieje się dalej nietrudno zgadnąć, nie zmienia to jednak faktu, że "Fightera" ogląda się z wielka przyjemnością.

Największą zaletą filmu jest zdecydowanie aktorstwo. Bardzo dobrze wypadają zarówno Adams jak i Leo, nawet Wahlberg nie jest tak strasznie drewniany jak zwykle. Ale to przede wszystkim koncertowo grający Bale zapada w pamięć. Aktor znów zrzucił troche kilogramów i doskonale wczuł się w rolę pozostającego w ciągłym ruchu narkomana, wiecznie wspominającego minione momenty chwały, od razu wzbudzając sympatię u widza. Oscar w pełni zasłużony!

"Fighter" to jedna z ciekawszych pozycji z Oscarowego zestawienia. Sprawnie opowiedziana historia, złożona ze stałych elementów charakterystycznych dla gatunku, pokazanie trudnego życia w Lowell, ciekawy twist fabularny (z filmem dokumentalnym)  i przede wszystkim świetna gra zespołu aktorów to punkty, które składają się na wysoką jakość filmu O'Russella. Zobaczcie koniecznie!

Daniel Gizicki

wtorek, 12 kwietnia 2011
DKF.doc „Niedokończony film”

 

Niedokończony film

Kwietniowy DKF to nie tylko podróż wgłąb historii, ale także w historię kina propagandowego.

„Niedokończony film” reż. Yael Hersonski, Niemcy/Izrael 2009, 88 min.

W maju 1942 roku do warszawskiego getta przybyła ekipa filmowa Urzędu Propagandy III Rzeszy. Zapis odnaleziono zaraz po wojnie, w archiwach filmowych nazistów. Przez lata uważano go za prawdziwy portret życia w warszawskim getcie.
...
Reżyserka Yael Hersonski postanowiła zbadać okoliczności powstania filmu. 50-minutowy zapis przestudiowała ujęcie po ujęciu, przejrzała archiwa, prywatne zapiski na temat obecności ekipy w getcie, dotarła do materiałów z przesłuchań niemieckiego operatora filmowego, Willy'ego Wista. Mozolna analiza pokazuje, że dokument to jeszcze jedna mistyfikacja propagandy nazistów, a „normalne” życie od początku do końca zaaranżowano, pod bacznym okiem pilnujących porządku esesmanów.
Na film składają się wspomnienia i komentarze ocalonych, fragmenty niesławnego filmu, sylwetki uchwyconych w kadrze niemieckich operatorów i przerażone spojrzenia filmowanych mieszkańców getta. Wychwycone przez reżyserkę niuanse przenoszą film na poziom uniwersalny, każą zastanowić się nad naturą i uwarunkowaniami każdego zapisu archiwalnego.
Bohaterami filmu są nie tylko widoczni na ekranie mieszkańcy, ale także kilku ocalonych z Zagłady. Reżyserka konfrontuje ich z niemieckim filmem, wsłuchując się w ich komentarze.

Wybrane nagrody i festiwale:

2010 – MFF Berlinale
2010 – Nagroda za „Najlepszy montaż” na FF Sundance
2010 – Best International Feature Award na Hot Docs w Toronto
2010 – Nagroda za „Najlepszy scenariusz” na Silverdocs w Waszyngtonie
2010 - Nagroda dla „Najlepszego filmu dokumentalnego”, Nagroda Van Leer i Nagroda Forum Ocalania Audio-wizualnej pamięci na FF Jeruzalem
2010 – udział w konkursie głównym Millennium Award na 7. Planete Doc Review w Warszawie
2010 – Nominacja do Izraelskiej Nagrody Filmowej
2010 – Nominacja do Nagrody Satellite w kategorii „Najlepszy film dokumentalny"

 

Kiedy?

21 kwiecień 2011 g. 20.00

Gdzie?

Kino Amok
Dolnych Wałów 3
Gliwice
poniedziałek, 14 marca 2011
Program DKFuture: 3 edycji festiwalu Short Waves

 

Short Waves

24 marca w Kinie Amok w Gliwicach (ul. Dolnych Wałów 3) o godz. 20.00 odbędzie się pokaz DKFuture w ramach 3 edycji festiwalu Short Waves. A jakie filmy znalazły się w programie pokazu?

1. Galeria
Robert Proch / 5’ / ASP Poznań / 2010
Dynamiczny film, wychodzący naprzeciw komercji i konsumpcjonizmowi. Weekendowi klienci zagubieni w olbrzymim centrum handlowym…

2. Bryły życiorysów
Norman Leto / 15’ / 2010
Filmowa zagadka. Pośród kształtów, które czasem przypominają Obcego, czasem wylany na wodę wosk, rozgrywa się opowieść o skomplikowanych ludzkich losach.

3. Poszukuję pewnej osoby
Janusz Kojro / 4’ / Towarzystwo Inicjatyw Twórczych „Ę” / 2010
Jak się spotkać w wielkim mieście? Czasem pomagają serwisy ogłoszeniowe... kilka osób w różnym wieku i różnej płci, bezpretensjonalnie o straconych okazjach i szansach na „coś”.

4. Zmartwychwstanie
Klara Kochańska / 20’ / PWSFTviT / 2011
Psychodrama rozegrana w wielkanocnej scenerii. Udział biorą: ona, on i ten trzeci... ojciec. Czechowowsko gęsta atmosfera z obowiązkowym wystrzałem strzelby.

5. Penne God - SzaZa
Maciej Puczyński, Karolina Karwan, Paweł Szamburski, Patryk Zakrocki, Piotr Szamburski / 5’ / 2009
„Muzyka płynie”, mówimy. Ale – w basenie? Zobaczcie, jak w teledysku grupy SzaZa odrealniona, podwodna przestrzeń powoli napełnia się dźwiękami i... elementami wyposażenia wnętrz.

6. Luiza Hert
Aga Woszczyńska / 9’ / PWSFTviT / 2011
Talent można znaleźć w najmniej spodziewanym miejscu... Spojrzenie za teatralne kulisy; portret niezwykłej Luizy Hert.

7. Sampled Room
Mateusz Zdziebko / 2’ / 2011
Impresja o nieoczywistej relacji między dźwiękiem a instrumentem. Symfonia na kieliszek, sprężynkę i... stringi.

8. Drakula
Piotr Bosacki / 10’ / 2010
Atak na formę i narrację, zderzenie z historią, rozumem i percepcją. Proces powstawania myśli w czasie rzeczywistym, ścieżka poznawcza przez ludzkie ciało i umysł, wsparta minimalistyczną animacją.

9. Weight
Anna Turowska / 1’ / 2011
Animowana miniatura z pouczającym przesłaniem. Wiatrak kontra piętrzące się anonimowe budowle.

10. Przez szybę
Igor Chojna / 14’ / PWSFTviT / 2009
Kiełbasa, alkohol i disco-polo... Wizyta na polskiej prowincji. Młody chłopak przyjeżdża na pogrzeb ciotki, angażując się nie tylko w pożegnalne rytuały, ale i... flirt.

11. The Drug
Mateusz Witkowski / 5’ / 2011
Pulsująca kojącymi rytmami przestrzeń kosmosu. Głęboką czerń gwiaździstego nieba rozświetlają tajemnicze fluoroscencyjne kształty... Zdobywca nagrody w konkursie na teledysk do piosenki grupy Royksopp.

Spotkanie poprowadzi Marcin Fischer

Bilety w cenie 7 zł

Obecność obowiązkowa!

niedziela, 13 marca 2011
Czarny łabędź i Do szpiku kości

 

Czarny Łabędź

Kompletnie nie rozumiem powszechnego zachwytu jaki wywołuje ten film.

Wtórna i schematyczna fabuła pełna banałów i wytartych klisz; poprowadzona po sznureczku. Nijaka gra aktorska (Oscar dla Natalie Portman wywołuje jedynie wzruszenie ramion). Męczący ruch kamery. Chwyty wyciągnięte z horrorów klasy B. Efekciarska (choć przyznaję, że ładna) scena przemiany. Drażniąca oczywistością symbolika. Darren Aronofsky kreowany na wizjonera i nowatorskiego artystę pokazał film nadęty, wtórny, absolutnie niczym się nie wyróżniający i w gruncie rzeczy mało wiarygodny. I przede wszystkim nudny. Kto wie? Może najlepiej "Czarnemu łabędziowi" zrobiłaby wdzięczna horda zombie? Dawno żaden film mnie tak nie zdenerwował.

 

Do szpiku kości

"Do szpiku kości" to przerażająca historia rozgrywająca się w zabitej dechami dziurze w Ameryce - jaką rzadko pokazuje się widzom (obrazy przedstawiające życie w etnicznych gettach to jednak co innego). Bieda, beznadzieja, młodzi ludzie bez perspektyw na przyszłość i starzy już zniszczeni życiem, wszechobecne narkotyki i przemoc. Świat jakże odmienny od stereotypowo pokazywanego amerykańskiego snu. Siedemnastoletnia Ree (w tej roli świetna Jennifer Lawrence) musi opiekować się małoletnim rodzeństwem i wyłączoną z rzeczywistości matką. Jej ojciec będący na bakier z prawem spowodował, że córka musi go teraz odnaleźć żywego bądź martwego - inaczej "smutni panowie" zajmą dom i przylegający do niego skrawek lasu. Dziewczyna rozpoczyna poszukiwania ojca co pozwala na przedstawienie lokalnej społeczności i relacji jakie w nim panują. Tu się nikt z nikim nie szczypie, otoczenie Ree to świat ludzi dumnych, twardych i bezwzględnych, jak się chce coś załatwić to trzeba pobrudzić rączki. Film wywołuje u widza ciągłe poczucie niepokoju potęgowane przez doskonale dopasowaną muzykę i wyblakłe kolory obrazu. Dodatkowym atutem są występujący aktorzy, bo oprócz Lawrence koncertowo zagrał John Hawkes a cała reszta... cóż wystarczą ich charakterystyczne fizjonomie by dodatkowo wzmocnić klimat filmu. "Do szpiku kości" to bardzo dobry, sprawnie opowiedziany i świetnie zagrany kawałek kina. Takie filmy warto oglądać.

Daniel Gizicki

niedziela, 06 marca 2011
Królestwo zwierząt

Obsypany nagrodami australijski film "Królestwo zwierząt" w reżyserii Davida Michoda niestety nieco mnie rozczarował. Po wielce entuzjastycznych recenzjach (no i po tym gradzie nagród) spodziewałem się dzieła, które zwali mnie z nóg a tu dostałem jedynie kawał bardzo dobrego kina, jednak bez całościowej rewelacji. Dużo większe wrażenie w kategorii filmu gangsterskiego wywarł na mnie opisywany niedawno "Prorok".

 

Królestwo zwierząt

Czego nie można odmówić "Królestwu zwierząt" to rewelacyjnych kreacji aktorskich. Na uwagę zasługują zwłaszcza role Bena Mendelsohna (chyba jeden z najbardziej przerażających  świrów "ever") i Jacki Weaver ale cieszy również kolejny solidny występ Guya Pearce'a a i inni aktorzy przezentują wysoki poziom. Muzyka, montaż, zdjęcia - to także jest z najwyższej półki. Jednak po zakończeniu filmu odczułem pewien niedosyt. Spowodowany głównie linią fabularną.

Nie bez kozery przywołałem "Proroka" bo w sumie oba filmy, oczywiście w całkowicie odmienny sposób, poruszają podobne wątki. Czyli opowiadają o młodym chłopaku, który wchodzi w przestępczy światek. Jednak o ile bohater filmu Audiarda dopasowuje się do swojego "nowego otoczenia" i świadomie (oraz brawurowo) zaczyna sobie w nim poczynać o tyle Joshua, główny bohater "Królestwa zwierząt" jest jedynie bezwolnym wykonawcą poleceń wujków gangsterów. I odebrałem go jako postać dużo mniej wiarygodną. Być może to jedynie mój subiektywny osąd, ale właśnie nakreślenie postaci głównego bohatera (który jest tak strasznie nijaki w porównaniu z demoniczno-przesłodzoną babcią, pokręconymi wujkami czy uczciwym stróżem prawa granym przez Pearce'a) wywołało u mnie poczucie niedosytu.

Nie znaczy to jednak, że "Królestwo zwierząt" nie jest filmem godnym uwagi. To naprawdę mocny kawałek gangsterskiej historii. Jednak mimo wszystko, po "Proroku" chyba trudno będzie mnie zadowolić...

Daniel Gizicki

niedziela, 27 lutego 2011
Głód

Kolejnym z wyróżniających się filmów, które wyświetlano w Polsce w 2010 r.; a przypominanych w lutym 2011 przez gliwickie Kino Amok był "Głód" w reżyserii Steve'a McQueena. To kolejny obraz podejmujący wciąż delikatne kwestie wydarzeń w Irlandii Północnej. Po utrzymanej w stylistyce paradokumentu głośnej "Krwawej niedzieli" Paula Greengrassa, opowiadającej o masakrze w Derry w 1972 r., McQueen przedstawia sytuację rozgrywającą sią niespełna dekadę poźniej w więzieniu Maze. Osadzeni tam członkowie IRA, protestowali chcąc wymusić na brytyjskich władzach przyznanie im statusu więźniów politycznych. Najpierw odmówili noszenia więziennych ubrań przyjmując jedynie koce, potem przestali się myć (higienę "oczywiście" egzekwowano siłą), by na końcu przejść do środka ostatecznego - głodówki. Pierwszą ofiarą protestu był Bobby Sands - nieformalny przywódca osadzonych, mimo przebywania w w zakładzie karnym wybrany do brytyjskiego parlamentu. Po 66 dniach głodówki Sands zmarł 5 maja 1981 r. Po nim, jeszcze dziewięciu strajkujących nie doczekało przerwania protestu.

 

Głód - Steve Mcqueen

Struktura "Głodu" jest trójdzielna. Najpierw migawkowe i stopniowo rozbudowywane jest przedstawienie sytuacji w więzieniu z perspektywy strażników i więźniów. Po kolei na scenę wprowadzeni są kolejni bohaterowie dramatu, aż pojawia się Sands (kolejna świetna rola Michaela Fassbendera). I to jego rozmowa z księdzem o sensie protestów więźniów jest punktem kulminacyjnym filmu. Następnie twórcy skupiają się na pokazaniu męczeństwa Sandsa aż do nieuchronnego finału.

"Głód" jest bardzo oszczędnym filmem, przedstawiającym wydarzenia z dystansem i skupieniem na szczegółach, jednostkach a nie ogólnym obrazie wydarzeń. Jednocześnie udało się tam zawrzeć kilka bardzo przemyślanych sekwencji, takich małych pętli fabularnych, które znamionują, że reżyser doskonale panuje nad przyjątą przez siebie narracją. Na uwagę zasługują też ciekawe ujęcia, jak choćby "ptasie" ruchy kamery w końcowych scenach filmu. Kolejnym atutem "Głodu" jest gra aktorska, błyszczy zwłaszcza Fassbender a scena rozmowy z księdziem (w tej roli Liam Cunningham), robi ogromne wrażenie.

Film McQueena jest na pewno godnym uwagi dziełem. Przemyślanym, konsekwentnie zrealizowanym, dopracowanym, bardzo smutnym i przygnebiającym. Myślę jednak, że ma on dużo mniejszą siłę rażenia w Polsce niż w krajach choćby zachodniej Europy. Nasza historia jest pełna podobnych wydarzeń (może nie dosłownie), więc obrazy bestialskiego traktowania więźniów nie są dla Polaków niczym "nowym". Co oczywiście nie zmienia faktu, że "Głód" trzeba zobaczyć.

Daniel Gizicki

środa, 23 lutego 2011
3. Festiwal Polskich Filmów Krótkometrażowych Short Waves

Halo, halo! Powracamy z pokazami DKF w Gliwicach. Na początek zapraszamy na wydarzenie, które ma już swoją 3 edycję i odbędzie się w szeregu miast w Polsce i nie tylko!

Termin i miejsce: 24 marzec g. 20.00, Kino Amok, Gliwice, ul. Dolnych Wałów 3.

Short Waves

3. Festiwal Polskich Filmów Krótkometrażowych Short Waves
Odbiór! Odbiór!

...Przygotujcie się na odbiór krótkich fal polskiego kina. Już wkrótce rozpoczynamy nadawanie!
Festiwal SHORT WAVES w 2011 roku już po raz trzeci wyśle w ogólnopolski i międzynarodowy eter swój sygnał. Angielskie słowo movie najlepiej oddaje ideę Festiwalu, który jest otwarty na wszystko co mieści się w definicji ruchomego obrazu. W programie znajdą się najciekawsze polskie produkcje krótkometrażowe: fabuły, dokumenty, animacje, wideo-art, reklamy i teledyski. Selekcja odbywa się w oparciu o dwa kryteria: długość (poniżej 30 minut) i doskonałą jakość filmu.
Krótkie fale polskiego kina między 24 marca a 16 kwietnia 2011 ponownie zaleją cała Polskę, z roku na rok poszerzamy również zagraniczny zasięg Festiwalu o kolejne europejskie stolice.
Głównym celem organizowanego przez poznańską Fundację Ad Arte Festiwalu Short Waves jest prezentacja i promocja polskiego kina krótkometrażowego w kraju oraz za granicą. Festiwal daje twórcom niepowtarzalną szansę na zaistnienie w szerokiej dystrybucji – co roku nasze pokazy docierają bowiem do ponad 30 polskich miast. Gościmy również na forum międzynarodowym (m.in. w Berlinie, Dublinie i Londynie). Widownia w każdym z miast będzie mogła wziąć udział w głosowaniu, w wyniku którego wyłoniony zostanie zwycięzca. Główna Nagroda Festiwalu to 10 000 złotych, ponadto w tym roku Jury Profesjonalne Festiwalu przyzna dodatkową nagrodę: Short Waves PRO w wysokości 5 000 PLN.
Tak jak radiowe krótkie fale są odbierane w każdym punkcie na Ziemi, Festiwal Short Waves dociera do ponad 30 miast w Polsce oraz kilku zagranicznych, oferując widzom program złożony z najlepszych polskich filmów krótkometrażowych.

Więcej informacji na stronie www.shortwaves.pl

Bilety na pokaz w cenie 7 zł.
Spotkanie poprowadzi Marcin Fischer.

niedziela, 20 lutego 2011
Fish Tank, Prawdziwe męstwo, Prorok

 

Fish Tank

"Fish Tank" w reżyserii Andrei Arnold jest filmem poniekąd korespondującym z opisywanym wcześniej "Hej, Skarbie"; ale na europejskim - a konkretnie brytyjskim gruncie. Oto piętnastoletnia Mia, wegetująca w wielkomiejskim blokowisku, jest typowym przykładem "trudnego dziecka". Agresywna, pyskata, nie stroniąca od używek, olewająca szkołę. W domu, dziewczyna pocieszenia ani pozytywnych bodźców nie znajduje - matka żyje od imprezy do imprezy, młodsza siostra jest tylko pomniejszoną wersją głównej bohaterki. A dookoła syf, brud i ubóstwo. Jedyną ucieczką od codzienności jest dla dziewczyny taniec i marzenia o przyszłości z nim związanej. Gdy w życiu rodziny Mii pojawia się Connor (kolejna dobra rola Michaela Fassbendera), widz może mieć nadzieję, że stanie się on czynnikiem, mającym znaczący wpływ na życie bohaterki. Tylko tam, gdzie w "Hej, Skarbie" zaserwowano łzawy i pretensjonalny obrazek idealnej "nauczycielki z poczuciem misji" w opozycji do koszmaru ogniska domowego, w "Fish Tank" nic takiego się nie dzieje. Owszem postać mężczyzny zmienia życie Mii ale dziewczyna i tak zostaje sama ze swoimi problemami a to jak z nich się wydostaje... No cóż, trudno wróżyć jakiś przełom. Przede wszystkim jednak film Arnold jest bardzo przygnębiającym zobrazowaniem sytuacji młodzieży na europejskim blokowisku, ale autorka filmu nie sili się na moralizowanie i pokrzepianie serc. I patrząc na ogólny wydźwięk, "Fish Tank" wydaje się być filmem dużo bardziej "prawdziwym" niż wycmokane "Hej, Skarbie".

 

Prawdziwe męstwo

Najnowszy film braci Coenów - "Prawdziwe męstwo", jest ekranizacją książki Charlesa Portisa o tym samym tytule, którą już wcześniej (1969) przeniesiono na wielki ekran. Western moi drodzy, który wzbudził wielki zachwyt wśród krytyków. U mnie jednak pozostawił pewien niedosyt. Na pewno film jest piękny wizualnie, pełen swietnych dialogów i nietuzinkowych postaci, okraszony doskonale dopasowaną muzyką i przede wszystkim rewelacyjnie zagrany. Jeff Bridges w roli szeryfa Roostera Cogburna kradnie każdą scenę ale i należy zwrócić uwagę choćby na kreacje Matta Damona, debiutującej Hailee Steinfeld czy Barry'ego Peppera. Jednak i w "Prawdziwym męstwie" pojawia się najwyraźniej cecha konstytutywna filmografii Coenów a więc rażące dłużyzny, zwłaszcza, że po zakończeniu filmu zadałem sobie pytanie "To tyle?". No bo właśnie, fabuła wydaje się być jakaś taka... krótka. Zawiązanie akcji, rozwinięcie i finał praktycznie bez pobocznych wątków. Jedna linia fabularna i koniec. Niedosyt.

 

Prorok

Na deser zostawiłem film, który zrobił na mnie piorunujące wrażenie. "Prorok" Jacquesa Audiarda to spojrzenie na mikroświat francuskiego więzienia. Dziewiętnastoletni Malik El Djebena (w tej roli rewelacyjny Tahar Rahim), trafia za kratki, gdzie nie zna nikogo, nie może też liczyć na jakiekolwiek wsparcie z zewnątrz. Jest analfabetą, nie posiada żadnych umiejętności. Jedyne co w jakiś sposób go charakteryzuje to liczne blizny na ciele. Chłopak trafia do świata, w którym tak samo jak we francuskim społeczeństwie żywe są podziały etniczne. Więzieniem rządzą biali Korsykanie, mający w kieszeni strażników, którzy zapewniają im różne wygody. Z drugiej zaś strony są muzułmanie pochodzenia arabskiego, będący w dużo gorszej sytuacji. Malik nie należy do żadnej z grup, niby jest arabskiego pochodzenia, ale przez fakt, że jest niewierzący, nie znajduje akceptacji muzułmanów. Korsykanie zaś uważają go za Araba, gdy jednak okazuje się przydatny, biorą chłopaka pod swoje "opiekuńcze skrzydła". I tak zaczyna się historia młodego człowieka, który pnie się po drabinie gangsterskiej hierarchii, ale jest jednocześnie na tyle bystry i przedsiębiorczy, że skutecznie działa na własną rękę. Audiard pokazuje przemiany jakie w więziennym światku wywołują coraz bardziej brawurowe poczynania Malika, prowadzące w rezultacie do całkowitego przewartościowania dotychczasowego porządku. Jednak główny bohater choć bezwzględnie działa i dzięki swej inteligencji bardzo sprawnie lawiruje i mydli oczy potencjalnym przeciwnikom, bywa targany wyrzutami sumienia - duch jego pierwszej ofiary nieustannie mu towarzyszy. Malik jest człowiekiem sukcesu, jak kuriozalnie by to nie brzmiało, każdy jego pomysł nawet jeśli wydaje się absurdalny i niemożliwy do wykonania kończy się tak jak zaplanował bohater. Zdaje się, że chłopak potrafi ze 100% dokładnością przewidzieć jakie skutki przyniosą jego działania (prorok?). Wykorzystuje ludzi i de facto to on pociąga za wszystkie sznurki, choć świadomie pozostaje chłopcem na posyłki korsykańskiego bossa. "Prorok" to niesamowity film, pokazujący bezwzględne mechanizmy funkcjonowania światka przestępczego i jednostkę, która dzięki inteligencji potrafi te mechanizmy odpowiednio zmodyfikować i uruchomić tak by pracowały dla jej korzyści. Chyba najlepszy z filmów jakie widziałem o w ostatnim czasie i w absolutnej czołówce tego co widziałem w ogóle. Zobaczcie koniecznie!!

Daniel Gizicki

 
1 , 2