Blog > Komentarze do wpisu
Czarny łabędź i Do szpiku kości

 

Czarny Łabędź

Kompletnie nie rozumiem powszechnego zachwytu jaki wywołuje ten film.

Wtórna i schematyczna fabuła pełna banałów i wytartych klisz; poprowadzona po sznureczku. Nijaka gra aktorska (Oscar dla Natalie Portman wywołuje jedynie wzruszenie ramion). Męczący ruch kamery. Chwyty wyciągnięte z horrorów klasy B. Efekciarska (choć przyznaję, że ładna) scena przemiany. Drażniąca oczywistością symbolika. Darren Aronofsky kreowany na wizjonera i nowatorskiego artystę pokazał film nadęty, wtórny, absolutnie niczym się nie wyróżniający i w gruncie rzeczy mało wiarygodny. I przede wszystkim nudny. Kto wie? Może najlepiej "Czarnemu łabędziowi" zrobiłaby wdzięczna horda zombie? Dawno żaden film mnie tak nie zdenerwował.

 

Do szpiku kości

"Do szpiku kości" to przerażająca historia rozgrywająca się w zabitej dechami dziurze w Ameryce - jaką rzadko pokazuje się widzom (obrazy przedstawiające życie w etnicznych gettach to jednak co innego). Bieda, beznadzieja, młodzi ludzie bez perspektyw na przyszłość i starzy już zniszczeni życiem, wszechobecne narkotyki i przemoc. Świat jakże odmienny od stereotypowo pokazywanego amerykańskiego snu. Siedemnastoletnia Ree (w tej roli świetna Jennifer Lawrence) musi opiekować się małoletnim rodzeństwem i wyłączoną z rzeczywistości matką. Jej ojciec będący na bakier z prawem spowodował, że córka musi go teraz odnaleźć żywego bądź martwego - inaczej "smutni panowie" zajmą dom i przylegający do niego skrawek lasu. Dziewczyna rozpoczyna poszukiwania ojca co pozwala na przedstawienie lokalnej społeczności i relacji jakie w nim panują. Tu się nikt z nikim nie szczypie, otoczenie Ree to świat ludzi dumnych, twardych i bezwzględnych, jak się chce coś załatwić to trzeba pobrudzić rączki. Film wywołuje u widza ciągłe poczucie niepokoju potęgowane przez doskonale dopasowaną muzykę i wyblakłe kolory obrazu. Dodatkowym atutem są występujący aktorzy, bo oprócz Lawrence koncertowo zagrał John Hawkes a cała reszta... cóż wystarczą ich charakterystyczne fizjonomie by dodatkowo wzmocnić klimat filmu. "Do szpiku kości" to bardzo dobry, sprawnie opowiedziany i świetnie zagrany kawałek kina. Takie filmy warto oglądać.

Daniel Gizicki

niedziela, 13 marca 2011, dkfgliwice

Polecane wpisy