Blog > Komentarze do wpisu
Fish Tank, Prawdziwe męstwo, Prorok

 

Fish Tank

"Fish Tank" w reżyserii Andrei Arnold jest filmem poniekąd korespondującym z opisywanym wcześniej "Hej, Skarbie"; ale na europejskim - a konkretnie brytyjskim gruncie. Oto piętnastoletnia Mia, wegetująca w wielkomiejskim blokowisku, jest typowym przykładem "trudnego dziecka". Agresywna, pyskata, nie stroniąca od używek, olewająca szkołę. W domu, dziewczyna pocieszenia ani pozytywnych bodźców nie znajduje - matka żyje od imprezy do imprezy, młodsza siostra jest tylko pomniejszoną wersją głównej bohaterki. A dookoła syf, brud i ubóstwo. Jedyną ucieczką od codzienności jest dla dziewczyny taniec i marzenia o przyszłości z nim związanej. Gdy w życiu rodziny Mii pojawia się Connor (kolejna dobra rola Michaela Fassbendera), widz może mieć nadzieję, że stanie się on czynnikiem, mającym znaczący wpływ na życie bohaterki. Tylko tam, gdzie w "Hej, Skarbie" zaserwowano łzawy i pretensjonalny obrazek idealnej "nauczycielki z poczuciem misji" w opozycji do koszmaru ogniska domowego, w "Fish Tank" nic takiego się nie dzieje. Owszem postać mężczyzny zmienia życie Mii ale dziewczyna i tak zostaje sama ze swoimi problemami a to jak z nich się wydostaje... No cóż, trudno wróżyć jakiś przełom. Przede wszystkim jednak film Arnold jest bardzo przygnębiającym zobrazowaniem sytuacji młodzieży na europejskim blokowisku, ale autorka filmu nie sili się na moralizowanie i pokrzepianie serc. I patrząc na ogólny wydźwięk, "Fish Tank" wydaje się być filmem dużo bardziej "prawdziwym" niż wycmokane "Hej, Skarbie".

 

Prawdziwe męstwo

Najnowszy film braci Coenów - "Prawdziwe męstwo", jest ekranizacją książki Charlesa Portisa o tym samym tytule, którą już wcześniej (1969) przeniesiono na wielki ekran. Western moi drodzy, który wzbudził wielki zachwyt wśród krytyków. U mnie jednak pozostawił pewien niedosyt. Na pewno film jest piękny wizualnie, pełen swietnych dialogów i nietuzinkowych postaci, okraszony doskonale dopasowaną muzyką i przede wszystkim rewelacyjnie zagrany. Jeff Bridges w roli szeryfa Roostera Cogburna kradnie każdą scenę ale i należy zwrócić uwagę choćby na kreacje Matta Damona, debiutującej Hailee Steinfeld czy Barry'ego Peppera. Jednak i w "Prawdziwym męstwie" pojawia się najwyraźniej cecha konstytutywna filmografii Coenów a więc rażące dłużyzny, zwłaszcza, że po zakończeniu filmu zadałem sobie pytanie "To tyle?". No bo właśnie, fabuła wydaje się być jakaś taka... krótka. Zawiązanie akcji, rozwinięcie i finał praktycznie bez pobocznych wątków. Jedna linia fabularna i koniec. Niedosyt.

 

Prorok

Na deser zostawiłem film, który zrobił na mnie piorunujące wrażenie. "Prorok" Jacquesa Audiarda to spojrzenie na mikroświat francuskiego więzienia. Dziewiętnastoletni Malik El Djebena (w tej roli rewelacyjny Tahar Rahim), trafia za kratki, gdzie nie zna nikogo, nie może też liczyć na jakiekolwiek wsparcie z zewnątrz. Jest analfabetą, nie posiada żadnych umiejętności. Jedyne co w jakiś sposób go charakteryzuje to liczne blizny na ciele. Chłopak trafia do świata, w którym tak samo jak we francuskim społeczeństwie żywe są podziały etniczne. Więzieniem rządzą biali Korsykanie, mający w kieszeni strażników, którzy zapewniają im różne wygody. Z drugiej zaś strony są muzułmanie pochodzenia arabskiego, będący w dużo gorszej sytuacji. Malik nie należy do żadnej z grup, niby jest arabskiego pochodzenia, ale przez fakt, że jest niewierzący, nie znajduje akceptacji muzułmanów. Korsykanie zaś uważają go za Araba, gdy jednak okazuje się przydatny, biorą chłopaka pod swoje "opiekuńcze skrzydła". I tak zaczyna się historia młodego człowieka, który pnie się po drabinie gangsterskiej hierarchii, ale jest jednocześnie na tyle bystry i przedsiębiorczy, że skutecznie działa na własną rękę. Audiard pokazuje przemiany jakie w więziennym światku wywołują coraz bardziej brawurowe poczynania Malika, prowadzące w rezultacie do całkowitego przewartościowania dotychczasowego porządku. Jednak główny bohater choć bezwzględnie działa i dzięki swej inteligencji bardzo sprawnie lawiruje i mydli oczy potencjalnym przeciwnikom, bywa targany wyrzutami sumienia - duch jego pierwszej ofiary nieustannie mu towarzyszy. Malik jest człowiekiem sukcesu, jak kuriozalnie by to nie brzmiało, każdy jego pomysł nawet jeśli wydaje się absurdalny i niemożliwy do wykonania kończy się tak jak zaplanował bohater. Zdaje się, że chłopak potrafi ze 100% dokładnością przewidzieć jakie skutki przyniosą jego działania (prorok?). Wykorzystuje ludzi i de facto to on pociąga za wszystkie sznurki, choć świadomie pozostaje chłopcem na posyłki korsykańskiego bossa. "Prorok" to niesamowity film, pokazujący bezwzględne mechanizmy funkcjonowania światka przestępczego i jednostkę, która dzięki inteligencji potrafi te mechanizmy odpowiednio zmodyfikować i uruchomić tak by pracowały dla jej korzyści. Chyba najlepszy z filmów jakie widziałem o w ostatnim czasie i w absolutnej czołówce tego co widziałem w ogóle. Zobaczcie koniecznie!!

Daniel Gizicki

niedziela, 20 lutego 2011, dkfgliwice

Polecane wpisy